ŻURAWIE



ŻURAWIE


A! Kościoła, pan, szukasz? Czekaj, pan, czekaj. Zaraz zaprowadzę.
Toczy się to życie tutaj u nas na prowincji. A młodzież? Młodzież, pan pytasz? Spójrz pan na te żurawie. Odlatują, biedaczyska. Za las, za wielką wodę. Ale wrócą. I młodzież wróci. Bo z tej ziemi wyrośli, bo na tych polach orali. Potem jak już kości nie te, jak człowieka zegnie do ziemi, to tęskni. A oni teraz, panie, to modni tacy. Obcą walutę przywożą zza wody.
Ale, czy ja wiem, panie? Czy to warte? Siedzą tam jak przyszyty na złość szósty palec. Tam człowiek obcy, tam deszcze i wiatry. A tutaj spokój, panie. Na werandzie siądziesz w fotelu. Kogut zapieje. Kundel poda łapę.
Przyszli panie, przyszli. Karabiny im na sznurkach wisiały. Rozkradli, panie, wszystko, a babkę w stodole zgwałcili. A potem Niemce przyszły. Ubrani porządnie, wypastowane buty mieli! Ale to dzieci były. Na Moskwę, panie, maszerowali.
Toczy się to życie tutaj u nas na prowincji. A i ludzie mówią: że trzeba było z nimi. Na tę Moskwę, panie, na te stepy. Syberyjską tajgę skruszyć.
Ale, czy ja wiem, panie? Czy lepiej mieć groby w Afryce, u Włocha, czy na dzikim Uralu? A jaka to różnica? Krzyże przecież wszędzie te same. Myśmy dzieci byli, panie! I byśmy nie wrócili. W syberyjskiej tajdze by nas położyli. 
Widzisz pan te żurawie? Samoloty tak przyleciały. O tutaj, znad lasku. Ulotki zrzuciły. Że jak bandytom pomożemy, to bez sądu zabiją. I przyszli tacy, z orłem naszytym. Śmierć Wrogom Ojczyzny, wołali. Wszystko zabrali, panie! A Matkę Boską to na ustach mieli. Nic nam nie zostawili. Jeno kilka kartofli zgniłych, wiadro fasoli. I babkę w stodole zgwałcili.
Toczy się to życie, tutaj u nas na prowincji. Tydzień temu z miasta przyjechali bobry odstrzelić. Bo się panoszą, skurwysyny! Tam za laskiem, panie. Widzisz pan to pole? Tamę tam pobudowały. Rzekę spiętrzyły i wszystko zalało. Toż to takie same bandyty z lasu, panie!
Widzisz pan te żurawie? I te Niemce potem wróciły jak one. Ale to już nie były dzieci, panie. Diabły umorusane. Jedzenie z rąk wyrywały. Osmolone gęby, podarte mundury, panie! Wszystko jedno im było. Spod Moskwy wracali. Nawet żydów nie szukali, ani bandytów z orłem w koronie. Płakali. Zdjęcia domów pokazywali. I nawet babkę oszczędzili.
Toczy się to życie, tutaj u nas na prowincji. A przyszli, panie. Przyszli. A, skąd! Karabiny lśniące mieli. Ubrani porządnie, w butach dziur nie mieli! Na Berlin, panie, maszerowali. Skośne oczy mieli. Wszystko zabrali. Nawet kartofli nie oszczędzili, wiadro fasoli zabrali. I babkę w stodole zgwałcili.
A potem? Przyjechali z miasta, skurwysyny! Ulotki rozwiesili. Że tu teraz nowa Polska będzie. A żeśmy się rozejrzeli. Wszystko było po staremu. Po kartofle do miasta się jeździło. Wszystko zabrali, panie! I wcale lepiej nie było. A obiecywali, że Polska chłopem znów stanie. I babkę za stodołą zastrzelili.
A! Kościoła, pan, szukasz. Ja zapomniał! Kościół zamknięty. Proboszcz wylewu dostał w zeszłym miesiącu, to go karetką do miasta zawieźli. Przysłali młodego takiego, co się na dzieci dziwnie patrzył. Widłami go do lasu pognali. A spieprzał, panie, jak te Niemce! W końcu biskupa przysłali.
I przyjechał. Na remizie, panie, zebranie zrobił. Że co z nas za chrześcijanie? Człowieka, po jakich moczarach z bronią ganiamy. Młody niewinny, kościołowi chcieli zaszkodzić. Ale wrócić nie chciał. I my sami zostali. To się teraz, panie, modlimy przy tej kapliczce na zakręcie.
A i ludzie mówią: tego biskupa to też, by tak do tego lasu widłami. Ale biskup, panie, dobry człowiek. Szkołę skropił, wodociąg do wsi poprowadzi. Ludziom ręce podawał. Mówił, żeby zagłosować. Że będzie nam lepiej z nimi.
Ale, czy ja wiem, panie? Czy to Niemiec, panie, czy Rusek, czy z orzełkiem w koronie? Złodzieje przecież wszędzie takie same. Jeno kartofli teraz nie biorą, a i babki już nie zgwałcą…
Toczy się to życie, tutaj u nas na prowincji. Widzisz pan te żurawie? Jeszcze do nas wrócą. I młodzież kiedyś wróci. Bo z tej ziemi wyrośli, bo na tych polach orali.
Bo tu spokój, panie. Na werandzie siądziesz w fotelu. Kogut zapieje. Kundel poda łapę.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

JEZIORO

ZIEMIA