MOTYLE


MOTYLE


Drogi pamiętniczku… Chyba tak powinnam zacząć?
Michał wrócił z pracy po 18. Torbę z laptopem położył przy drzwiach. Dziś była pomidorowa. Właściwie, to czerwona woda bez smaku. Wsypałam za dużo pieprzu, ale nic nie byłam w stanie na to poradzić. Ręce mi drżały. Z każdą godziną coraz mocniej.
Do północy przyklejaliśmy w pokoiku tapety z Castoramy. Pamiętam, jak staliśmy w sklepie przy grubych zwojach. Ludzie mijali nas i w zakłopotaniu kręcili głowami. Mieli rację. Nikt normalny nie płakał przy wyborze tapet. Najbardziej podobały mi się te różowe z kwiatkami. Ale wybraliśmy motyle.
Michał wyniósł łóżeczko i przesunął szafkę pod okno. Lalki spoglądały na nas niechętnie, jakby niezadowolone, że mamy czelność dotykać czegoś w ich królestwie.
Staliśmy jeszcze przed dłuższą chwilę w progu pokoiku. Przytuliłam się do Michała, wodząc wzrokiem po motylach. Niektóre przycupnęły na płatkach kwiatów, a inne szybowały z rozpostartymi skrzydełkami. Zamiast zapachu łąki, w nozdrza uderzył mnie słodkawy aromat kleju.
Jutro wyprasuję Michałowi garnitur. Wypastuję mokasyny i odbiorę z pralni niebieską sukienkę. Tak, niebieską. Mama kręciła nosem. Fukała, że nie wypada. Krzyknęłam, że mam to w dupie. Ojciec palił papierosa na balkonie. Z tego wszystkiego zapomniał strzepnąć peta do zakrętki od słoika. Siostra nabrała powietrza w płuca, ale nic nie powiedziała. Przejechała mi dłonią po policzku, a potem szybko wyszła z mieszkania.
Jutro stanę przed lustrem. Rzęsy musnę mascarą niewrażliwą na łzy. Ostatni raz spojrzę na motyle.
Jutro wsiądziemy do samochodu. Będziemy mijać grupki roześmianej młodzieży. Znajome ulice, bloki, skrzyżowania i place zabaw. Pstrokate zjeżdżalnie, piaskownice, huśtawki. Ale nie będziemy tego widzieć. Zobaczymy motyle.
Jutro wyjdę z samochodu i chwiejnym krokiem wejdę przez bramę. Większość znajomych nie przyjdzie. Ojcu zabraknie petów, a mama przeprosi za wczoraj.
Jutro nie będzie kwiatów. Nie będzie zniczy. Na nagrobku wielkości płyty do piekarnika położę zielone buciki. A potem wysłucham, jak im wszystkim jest przykro. Jak współczują, jak oferują pomoc. Jak mówią, żeby Michał już nie prowadził. Odwiozą nas do domu.
Jutro staniemy w progu pokoju. Dotkniemy poręczy łóżeczka, popłaczemy w trzypokojowym mieszkaniu. Usłyszymy córkę sąsiadów zbiegającą ze schodów.
Jutro lalki będą patrzeć na nas z szafki. Ale nie będziemy ich widzieć.
Zobaczymy motyle.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

JEZIORO

ZIEMIA

ŻURAWIE