Posty

Mosty

Obraz
MOSTY
Monia mnie namówiła. Powiedziała, że nie mam się nad czym zastanawiać. Grześka rzucali po budowach jak jakiegoś kundla. Brał ten mój chłop trzy tysiące na rękę. I umowa śmieciowa. Oczywista oczywistość. Jak zapłaciłam za wynajem, opłaciłam rachunki i kupiłam jedzenie, nie wiedziałam, czy się śmiać, czy płakać. Monia często mi powtarzała, że Polska to piękny kraj, tylko żyć się w nim nie da. Dowody?. Morze, góry. Dobre jedzenie. Biurowce, apartamentowce,wymuskane parki i skwery. Brak klasy średniej. Wyrzeczenia. Ceny jak w Dubaju. To nie jest kraj dla biednych ludzi. Mówiła i mówiła. Wreszcie miałam dość słuchania i liczenia. Sprawdziłam tanie linie. 80 złotych za bilet. Jakiś żart. Ponad 2 godziny lotu i jestem w raju. W miejscu, gdzie szczęście jest na wyciągnięcie ręki. Tak mówiła Monia. Zapytałam z przekąsem, czemu wróciła? Skoro tam funty rosną na drzewach? W odpowiedzi coś burknęła pod nosem. Że już dłużej tak nie mogła. Ale wiadomo. Tam jest raj na ziemi. Inne życie. Żebym …

Niedzielne Westerplatte

Obraz
Niedzielne Westerplatte
Telefon wibruje na szafce. Niechętnie otwieram oczy. Jest niedziela. 5 rano. Co mnie podkusiło? Wyglądam przez okno. Wzrok mam mętny jak niebo dzisiaj. Ale patrzeć nie ma na co. Pusty plac zabaw. Piaskownica bez bab. Foliowa siatka przykleiła się do drzewa. Żadnego krzyku, żadnego klaksonu. Gdańskie osiedle tonie w ciszy. Sąsiad z parteru leniwym krokiem prowadzi psa na smyczy. Odchyla maseczkę. Głęboko zaciąga się porannym papierosem. Spoglądam na szpaler drzew. Tuż za nim budynek w kształcie prostokąta. Ziemia obiecana. Zimna woda przywołuje mnie do rzeczywistości. Nakładam dres. Twarz zasłaniam chustą. Ruszam. Do pokonania mam 200 metrów w lini prostej. Dwa pasy ruchu, torowisko, osiedlowe schody. Czy to przeżyję? Mój entuzjazm kończy się wraz z pokonaniem ostatniego stopnia. Mrużę oczy. Ludzki wąż wije się przez parking. 2 metrowy odstęp jak od linijki. Idę i liczę. Cholera jasna! Będę dwudziesty w kolejce. Moje niedzielne Westerplatte. Delikatnie odchylam ch…

Jezioro. Czyta pani Joanna Cieślak. Kliknij "czytaj więcej", by obejrzeć.

Moje opowiadanie zostało wybrane spośród 100 nadesłanych tekstów i znalazło się w gronie 12 utworów stworzonych w ramach pisarskiego wyzwania Maszyny do Pisania. Czyta pani Joanna Cieślak.


Źródło: https://www.facebook.com/372134622885313/videos/524489624892059

JEZIORO

Obraz
JEZIORO

Dzień dobry, sąsiedzie. A dziękuję. Nastawili mi te kręgi i od razu lepiej. Energia wróciła i aż chce się ruszyć z chałupy. Tak, Chińczyki. Zdolne bestie! Za kark, sąsiedzie, ta babka mnie złapała. Jak trzasnęło! Myślałem, że już nigdy nie będę chodzić. A, tu proszę. Gimnastykę rano zrobiłem. Parę skłonów i przysiady. Zdolne bestie te Chińczyki! A pan, co? Na ryby widzę. Siatki są, przynęta w wiaderku. Zawodowo! Nie, sąsiedzie. Ja już nie łowię. Nie mam cierpliwości patrzeć na spławik. Wolę na pomoście posiedzieć. Na jezioro popatrzeć, na trzciny. W niebo nie muszę. Chmury odbijają się w wodzie. I tak płynął te obłoki. A niektóre postrzępione, poplątane. Trochę jak życie. Widział pan, sąsiedzie? Łabędzie mają cztery młode. Trochę chleba wziąłem. A, nie, nie. Wcale się nie boją. Ze dwa dni temu tak blisko podpłynęły, że mógłbym bestie za dzioby złapać. Ale matka przezorna, młode za skrzydłami schowała. Najpierw samca wypuściła. Takie to są inteligentne bestie! Trochę mi ludzi przy…

ZIEMIA

Obraz
ZIEMIA
Przepraszam! Halo! Co pan tutaj… Ziemię chce pan obejrzeć, tak? Przy jeziorze? No, to ja wiem którą. Musi pan zaraz za tym słupem skręcić w lewo. O, tam. Tak, tak. Tylko w lewo. Bo w prawo, to pan wjedzie Józkowi na posesję. A on nie lubi obcych. Zresztą, jego psy też nie. Wie pan. Czasem na łańcuchu, czasem nie. Zależy, jaki ma humor. Ma pan dzieci? No, to trzeba uważać. Ja już kiedyś Józkowi powiedziałam: Pogryzą kogoś i co? A on, żebym dziobem nie kłapała. Taki ten nasz Józek, no… Męża wysłałam. Wrócił po północy. To mu mówię: Władek! Ty miałeś mu uwagę zwrócić, a nie z nim wódkę łoić! No, taki to jest ten nasz Józek… A gdzie tam, jaka baba by go chciała! On i żona. Widział pan kiedyś, żeby świnia nosiła siodło? No, ja też nie. On dzikus taki, dajcie spokój! W lesie pracuje. Znaczy, pracuje to dużo powiedziane. Mój Władek mówi, że on tam więcej stoi, niż te drzewa ścina. No, ale ciężko inaczej… Cud, że sobie rąk nie odrąbał! Jaki tam pijak! Co pan? Wypić czasem trzeba. Nikt m…

ŻURAWIE

Obraz
ŻURAWIE
A! Kościoła, pan, szukasz? Czekaj, pan, czekaj. Zaraz zaprowadzę. Toczy się to życie tutaj u nas na prowincji. A młodzież? Młodzież, pan pytasz? Spójrz pan na te żurawie. Odlatują, biedaczyska. Za las, za wielką wodę. Ale wrócą. I młodzież wróci. Bo z tej ziemi wyrośli, bo na tych polach orali. Potem jak już kości nie te, jak człowieka zegnie do ziemi, to tęskni. A oni teraz, panie, to modni tacy. Obcą walutę przywożą zza wody. Ale, czy ja wiem, panie? Czy to warte? Siedzą tam jak przyszyty na złość szósty palec. Tam człowiek obcy, tam deszcze i wiatry. A tutaj spokój, panie. Na werandzie siądziesz w fotelu. Kogut zapieje. Kundel poda łapę. Przyszli panie, przyszli. Karabiny im na sznurkach wisiały. Rozkradli, panie, wszystko, a babkę w stodole zgwałcili. A potem Niemce przyszły. Ubrani porządnie, wypastowane buty mieli! Ale to dzieci były. Na Moskwę, panie, maszerowali. Toczy się to życie tutaj u nas na prowincji. A i ludzie mówią: że trzeba było z nimi. Na tę Moskwę, panie, na …