Był upalny lipcowy wieczór. Szymon leżał na plaży od rana, co zaczynał powoli odczuwać na swej poparzonej promieniami słonecznymi skórze. Rozejrzał się wokoło w poszukiwaniu sklepiku z zimnymi napojami. Jest - znalazł. Wstał, wziął tylko portfel i ruszył w jego kierunku. Gdy miał już w ręku zimną colę, chciał wrócić na swój koc, ale usłyszał za sobą kobiecy głos.
- Może dla orzeźwienia usiądziesz w cieniu?
Odwrócił się i dostrzegł siedzącą pod olbrzymim parasolem kobietę. Była zdecydowanie starsza od niego, ale ciągle jeszcze zachowała czar i urodę. Była niewysoka, szczupła, jej brązowe włosy opadały na ramiona. Miała na sobie fioletowe bikini i spoglądała na Szymona znad słonecznych okularów.
- Czemu nie? - odparł i przyłączył się do kobiety. - Jestem Szymon. - przedstawił się.
- Monika. Miło mi. Spędzasz tu wakacje? Z dziewczyną?
- I tak i nie. Tak - spędzam tu wakacje, nie - jestem tutaj sam. W ostatniej chwili moje towarzystwo wycofało się z wycieczki.
- Cóż za niepowetowana [...] |