Nie widziałam Willa od dawna. Poznaliśmy się pewnego pięknego lata, które spędzałam w Australii. On stamtąd właśnie pochodził, ja z Polski, więc wszelkimi siłami starałam się nie zaangażować w ten krótki związek. Byliśmy z sobą tam i byliśmy naprawdę szczęśliwi.
Nie rozmawialiśmy o tym, co będzie po moim wyjeździe. Aż do dnia poprzedzającego mój powrót do domu.
Wówczas, w ten cudny wieczór, który spędziliśmy razem, Will zaproponował dość niezwykły układ. Nie oszukiwaliśmy się, wiedzieliśmy, że związek na odległość nie ma sensu, a żadne z nas nie było gotowe na opuszczenie ojczyzny na stałe. Wiedzieliśmy jednak jeszcze jedno: że nie chcemy całkowicie tracić kontaktu, że pragniemy jeszcze kiedyś spotkać się. Nie wymieniliśmy się numerami telefonów, ale ustaliliśmy coś.
Jeśli nadal będziemy chcieli się zobaczyć, jeśli będziemy sami i będziemy o sobie myśleć przez te parę najbliższych miesięcy, spotkamy się. W sylwestrową noc, pięć minut przed północą, w Pradze, przy Moście Karola. Wówczas też [...] |