Liceum było bezsprzecznie najbardziej intrygującym okresem mojego życia.
Może nie całe, ale lekcja biologii zawsze wpływała dodatnio na życie i odczucia męskiej części szkoły. Uczyła nas tego przedmiotu pani profesor Lasocka. Była to kobieta dwudziesto sześcioletnia, świeżo po studiach, kobieta nieziemskiej urody... Była średniego wzrostu, szczupła, o pięknych, zaokrąglonych, kobiecych kształtach. Miała długie, jasne, lekko kręcone włosy. Brązowe oczy, pełne usta, regularne rysy i naturalnie zarumienione policzki tworzyły jej twarz wręcz idealną. Nienaganną figurę podkreślała obcisłymi, wydekoltowanymi bluzkami i krótkimi spódniczkami, spod których wydobywały się najzgrabniejsze nogi, jakie w życiu widziałem. Ubiór jej stanowił nieodłączny powód jej sporów z dyrektorem, ale ostatecznie nie zgodziła się go zmienić, tłumacząc, iż to jej styl i jest pewna, że uczniowie nie zwracają na niego uwagi.
Cóż za karygodna pomyłka! Każdy chłopiec w szkole poświęcał cały czas trwania lekcji na seksualne wizje, [...] |