Wernisaż był cudowny. Kobiety o wspaniałych kształtach, ujęte w nieco surrealistyczny sposób, prezentowały się na ogromnych płótnach niczym boginie z zupełnie innego, nieznanego świata. Alicja pomyślała, że chciałaby należeć do takiego świata, do świata piękna i niezwykłości.
Na tę wystawę zabrał ją mąż. Sztuką zajmował się zawodowo, promował młode talenty. Sam był dość sporo straszy od Alicji, ale nigdy nie przeszkadzało im to. Poznali się, kiedy była jeszcze w liceum. Jej rodzice byli oczywiście oburzeni, sporo czasu i wysiłku zajęło Alicji i Krzysztofowi przekonanie otoczenia, że naprawdę się kochają, że idealnie do siebie pasują i są z sobą szczęśliwi. Później, ilekroć pojawiały się między nimi jakieś kłopoty, zawsze powtarzali sobie, że zbyt wiele pracy włożyli w to, by być razem, aby teraz z tego zrezygnować.
Wystawa, którą właśnie podziwiali była owocem pracy najnowszego podopiecznego Krzysztofa. Alicja nie znała go jeszcze. Wiedziała tylko, że nazywa się Piotr Witaszewski i jest młodym mala [...] |