Rebeka była pianistką. Grała od dzieciństwa i pamiętała, że kiedyś robiła to z pasją, z miłości do muzyki. Teraz - po latach - jej znakomita gra - była już jedynie doskonale wyćwiczoną techniką. Nie było w jej muzyce już tego uczucia, które sprawiło, że uważana była za genialne dziecko fortepianu.
O rzuceniu muzyki myślała nieraz. Rezygnowała, uważając, że nic innego przecież nie potrafi robić. Ostatnio jednak myśli o zmianie profesji zaczęły pojawiać się częściej i częściej. I nie było przypadkowe, że nasiliło się to, gdy poznała Grzegorz.
Grzegorz był - wedle reguł jakimi kierowała się przy ocenie ludzi - nikim. Był mechanikiem w rezydencji, w której mieszkała ze swoimi rodzicami.
Wiecznie ubrudzony smarem, w podartych, nieświeżych ubraniach. A jednak miał w sobie coś pociągającego, jakiś zwierzęcy magnetyzm, który budził w kobietach ogromne podniecenie. Był prawdziwym mężczyzną pierwotnym, ale potrafił służyć kobiecie w sposób może nie wykwintny, ale taki, jakiego kobiety naprawdę pragnęły.
[...] |