Mam czterdzieści dwa lata. Jestem średniego wzrostu, nie pamiętam kiedy ktoś ostatnio nazwał mnie przystojnym. O ile zresztą w ogóle kiedyś ktokolwiek to zrobił. Pracuję w banku, bynajmniej nie na wysokim stanowisku. Mam żonę i dwie córki. Wiodę spokojne, nudne życie urzędnika i co rano staram się nie myśleć o tym, że czeka mnie kolejny taki sam jak wszystkie inne - dzień.
Każdego dnia, chronię się przed nudą tylko jednym wspomnieniem, wspomnieniem niezwykłego tygodnia w zeszłym roku.
Byłem w pracy. Siedziałem jak zawsze przy swoim biurku w starym, tweedowym garniturze. Nie musiałem akurat obsługiwać żadnego klienta, więc wypisywałem zaległe papiery. Usłyszałem jak młody kolega siedzący przy sąsiednim stoliku gwiżdże i mimowolnie podniosłem głowę, by sprawdzić, co było tego powodem. Wtedy zobaczyłem ją. Mogła mieć najwyżej dwadzieścia pięć lat. Była wysoka i szczupła. Długie blond włosy miała spięte w ciasny kok. Ciemno fioletowa garsonka opinała jej zmysłowe kształty. Poruszała się pewnie, z wdzię [...] |